Bakteryjny przerost w jelicie cienkim SIBO, przerost metanogenów IMO oraz przerost bakterii w jelicie grubym LIBO to stosunkowo nowe jednostki chorobowe, których się wciąż uczymy. Z początkowego podejścia opartego głównie na antybiotykoterapii i restrykcyjnej diecie, wielu specjalistów leczących pacjentów z tymi problemami zrobiło zwrot w kierunku bardziej zindywidualizowanego i interdyscyplinarnego działania. Okazało się, że gdy w grę wchodzi dysfunkcyjna mikrobiota jelit, leczenie nie jest tak proste, jak się spodziewaliśmy, a wciąż niepełna wiedza o zjawiskach toczących się w przewodzie pokarmowym sprawy nie ułatwia. A pacjentów z tymi zaburzeniami wciąż przybywa.

Dlatego z wielką ciekawością i nadzieją sięgnęłam po książkę “Żywienie, diagnostyka i leczenie SIBO” pod redakcją Hanny Szpunar- Radkowskiej. Czy się zawiodłam i czy książka spełniła moje oczekiwania, opiszę poniżej.

Zacznijmy od statystyk…

Według danych, na które powołują się autorzy książki, częstość występowania SIBO w populacji szacuje się na 2,5-22%, przy czym wśród osób z zespołem jelita nadwrażliwego może być to nawet 80%. Skala problemu wydaje się być więc ogromna, a wielu pacjentów pozostaje przez długi czas niezdiagnozowanych. To powoduje, że przez wiele lat borykają się oni z zaburzeniami funkcjonowania przewodu pokarmowego, intuicyjnie ograniczając swój jadłospis do kilku- kilkunastu dobrze tolerowanych produktów. Bywa, że otrzymują “w ciemno” kurację Xifaxanem, która często nie jest wystarczająca, a tym samym nieskuteczna, przez co pacjenci nie odczuwają poprawy (albo trwa ona krótko) i tracą nadzieję na skuteczne leczenie.

Właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie SIBO- jego natury, przyczyn, właściwej diagnostyki i kompleksowego leczenia. I takie podejście prezentuje książka pod redakcją Hanny Szpunar- Radkowskiej.

Jeśli interesuje CIę tematyka SIBO, zajrzyj też do innych wpisów na blogu:

Choroby towaryszące lub maskujące przerost bakteryjny w jelicie cienkim

Zaburzenia motoryki w chorobach zaleznych od glutenu- czy tłumaczą, dlaczego SIBO występuje w celiakii?

Hipermobilność stawów, zespół ortostatycznej tachykardii posturalnej i przewód pokarmowy

Kim są autorzy?

Na podstawie prezentacji autorów w książce trzeba przyznać, że jest to grono praktyków, którzy znają SIBO z codziennej pracy- dietetycy, lekarz, osteopata i trycholog. Z opisu nie wywnioskowałam, czy są to osoby, które na co dzień ze sobą współpracują, ale właśnie tacy specjaliści powinni stanowić trzon zespołu opiekującego się pacjentem z SIBO (brakuje w tym gronie, według mnie, jeszcze psychologa lub psychoterapeuty).

Wszyscy autorzy wywiązali się ze swoich zadań prezentując trudne zagadnienia w przystępny sposób, w oparciu o bogatą bibliografię. Szczególne uznania należą się tym autorom, którzy nie tylko zaprezentowali dane literaturowe na temat SIBO, ale także podzielili się swoim warsztatem pracy. Bo, co należy podkreślić, poza niektórymi jasno określonymi zaleceniami postępowania w SIBO (jak np. dotyczącymi diagnostyki czy leczenia przeciwbakteryjnego, które opierają się na wynikach badań), każdy ze specjalistów leczących SIBO ma inne metody pracy, oparte często na własnych doświadczeniach.

Jak to robią inni?

Muszę przyznać, że moim głównym motywem, żeby sięgnąć po tę książkę, była ciekawość “jak to robią inni”. Czy się zawiodłam? I tak i nie.

Naukowy charakter publikacji wymusza opieranie się na wiarygodnych źródłach literaturowych, jednak przewijają się w niektórych rozdziałach także osobiste opinie autorów. Niestety czasami brakuje wyjaśnienia, z czego takie opinie wynikają, co może pozostawić czytelnika z niedosytem, chociaż może też być punktem wyjścia do własnych analiz i dociekań (przynajmniej ja tak staram się do tego podejść).

Takie miałam przemyślenia po przeczytaniu rozdziału na temat diet stosowanych u pacjentów z SIBO, opisanych, co muszę przyznać, z dużą wnikliwością. Ale zaskoczyła mnie opinia, że dieta według dr Siebecker jest jedną z bardziej restrykcyjnych, mimo że opiera się na dostosowaniu ilości produktów o dużym i średnim potencjale fermentującym (po to właśnie, aby dieta ta pozostawała możliwie różnorodna). Nieścisłością można uznać fakt, że, pomimo iż pieczywo orkiszowe na zakwasie zostało przedstawione jak względnie dobrze tolerowane przez pacjentów z SIBO, to zaproponowany jadłospis low-FODMAP jest bezglutenowy. Osobiście pracuję z pacjentami z chorobami glutenozależnymi, więc też często posługuję się tą dietą, ale ciekawią mnie powody stosowania diety bezglutenowej u pacjentów bez celiakii także przez innych specjalistów.

Zabrakło mi natomiast własnych wniosków autora rozdziału o leczeniu SIBO. Leczenie, które stosujemy, oparte jest na badaniach z USA i nie uwzględnia wrażliwości bakterii czy archeonów na leczenie w innych rejonach. Standardy postępowania nie zakładają sztywnych dawek, czasu trwania leczenia ani nawet nie wskazują na konkretne preparaty, stąd dużą wartością może być wymiana obserwacji, jakie strategie sprawdzają się w warunkach polskich. Zdaję sobie też sprawę, że wypracowanie rodzimych standardów postępowania wymaga lat pracy i obserwacji. Ponadto, według zamierzeń autorów, odbiorcami książki są pacjenci i studenci, więc można uznać, że przedstawienie szczegółów związanych z dobieraniem leczenia czy dawek nie było celem publikacji. Chociaż więc ja odczułam niedosyt, dla wielu czytelników zaprezentowane dane moga być w pełni wystarczające.

Czy i komu polecam książkę?

Zdecydowanie polecam każdej osobie zainteresowanej tematyką SIBO, LIBO i IMO, zarówno pacjentom, jak i specjalistom, także lekarzom. Złożony charakter SIBO, mnogość objawów oraz duża częstość występowania choroby sprawiają, że pacjenci szukają pomocy u lekarzy, dietetyków, fizjoterapeutów, kosmetologów, trychologów czy psychologów. Każdy z tych specjalistów powinien posiadać wiedzę na temat SIBO, aby móc skutecznie pomagać swoim pacjentom i podopiecznym.

Uważam, że należy docenić odwagę autorów podjęcia się opisania tak złożonego i właściwie wciąż jeszcze słabo poznanego zaburzenia związanego z dysfunkcyjną mikrobiotą jelitową, ogrom wykonanej pracy, ale też kompleksowe podejście do diagnozowania i leczenia SIBO. Jest nadzieja, że w przyszłości będą powstawać zespoły specjalistów do leczenia SIBO, a pacjent będzie otrzymywał wielokierunkową pomoc. Dlatego ważne jest, aby poznawać zarówno złożone mechanizmy choroby, jak i różne metody wsparcia i leczenia bez ograniczania się tylko do własnej dziedziny.

Podsumowanie

Niestety w wielu środowiskach wciąż panuje pogląd, że SIBO to problem objawiający się głównie wzdęciami czy bólami brzucha, a leczenie opiera się na antybiotykach i diecie. Nieskuteczne terapie i częste nawroty jednak pokazały nam, że takie podejście jest niewystarczające i powinniśmy działać interdyscyplinarnie. A im większą mamy wiedzę na temat mechanizmów kryjących się za rozwojem choroby, tym większa szansa na ich wykrycie u pacjenta z SIBO i skuteczne leczenie. Także kluczowa jest wiedza o mało znanych problemach towarzyszących SIBO, jak zaburzenia metabolizmu czy, opisane w oddzielnym rozdziale, problemy trychologiczne.

Dotychczas wiele z tych informacji było rozproszonych w różnych źródłach wiedzy, a wielu specjalistów opiekujących się pacjentami z SIBO bazowało na doświadczeniach lekarzy czy naturopatów z Zachodu. W tej chwili mamy już własny podręcznik na temat SIBO, który powinien znaleźć miejsce w podręcznej bibliotece specjalistów i pacjentów zainteresowanych tematem. U mnie na pewno tak będzie.

Jeśłi podoba Ci się wpis i chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu, wartościowe informacje związane ze zdrowiem i odżywianiem, a także atrakcyjne oferty, zapisz się na newsletter:


H. Szpunar- Radkowska (red.). Żywienie, diagnostyka i leczenie w SIBO, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2023.

Promocja zakończy się za: